Cześć to ja, pamiętasz mnie? To właśnie ja daję wiarę, nadzieję i pomagam wstać z kanapy. Oj, niestety nie zawsze przy tobie jestem. Często się kłócimy, tracisz mnie, a potem zazdrościsz innym, że mnie mają.



Życie.. Wielki dar, który należy cenić.


Idziesz drogą do szczęścia. Masz pasje, przyjaciół, nic złego się nie dzieje, a ty czujesz, że wszystko się naprawia,że już niedługo całe twoje życie zmieni się na lepsze. Czy można czuć się źle mając przy sobie osobę dla której zrobi się wszystko, która, z pozoru, też by tyle dla ciebie zrobiła?






Nic nam się nie udaje. Wszystko jest na odwrót niż byśmy chcieli. Nie mamy na nic sił. Wszystko to już nas męczy, a na odpoczynek nie ma ani chwili bo trzeba działać dalej. Nie potrafimy już odnosić sukcesów i piąć się w górę - wręcz przeciwnie- nic nam się nie udaje i spadamy na dno. Najchętniej zasnęlibyśmy i obudzili się dopiero wtedy kiedy to wszystko minie, kiedy już tego nie będzie. Ale tak się nie da. Mamy ochotę uciec. Wsiąść w pierwszy lepszy pociąg i odjechać. Nie wiadomo gdzie. Byle jak najdalej. Byle nie dosięgnęły nas już problemy i obowiązki. Chcemy uciec też myślami. Próbujemy się skupić tylko na tym co nie jest związane z problemami. I zamiast tego spokoju w środku odczuwamy tylko stres, nerwy i zakłopotanie. Nie mamy czasu na zmrużenie oka chociaż na minutkę. Szkoła, dom, pasje - wszystko nie idzie po naszej myśli. Mamy wrażenie jakby to wszystko było dominem, a my mamy do tego za duże palce. Wystarczy, że tylko tego dotkniemy a to się rozwala.




Pewnie już w wielu domach i miastach zauważyć można przepiękne ozdoby, które wywołują uśmiech na twarzach. Poczuć można w domach niesamowitą woń pierniczków i świeczek. Myślę, że dobrze wszyscy wiecie co to oznacza. Oznacza to zbliżające się święta Bożego Narodzenia, jedne z naprawdę ważnych świąt w roku (może nie dla wszystkich) i jedne z świąt naprawdę pięknych.
Z powodu tego, że już powoli czuć zbliżający się ten czas postanowiłam na zdjęciach odtworzyć świąteczny i piękny klimat.


Wiem, że czytanie postów gdzie ciągle was przepraszam robi się już nudne. Ale dzisiaj muszę to zrobić bo nie było mnie naprawdę długo. No, więc przepraszam wszystkich za moją długą nieobecność tutaj, na blogu. Dlaczego nie pisałam? Ze szkoły do domu wracam po godzinie 15, a jak chyba wszyscy wiedzą godzinę potem zapada ciemność i wtedy nie można robić zdjęć. Nie miałam również jakoś chęci żeby pisać, bo nie miałam w sobie aż tyle pozytywnej energii żeby wam ją przekazać, a oczywiście zarażanie was moją negatywną energią nie przyszło mi nawet do głowy. Jednak teraz postaram się pisać częściej, mam nadzieję, że mi się uda. Małymi krokami zbliżają się święta i zima dlatego niedługo możecie oczekiwać tutaj zmian, być może jakiś większych zmian, nie wiem. Chce żebyście wiedzieli też, że jestem na siebie strasznie zła. Wyznaczam sobie cel i mam marzenia a zamiast robić o krok wprzód do ich spełnienia to się cofam i robie to wyłącznie z własnej winy. Jednak powiedziałam już sobie, że to koniec cofania się. Teraz robię tylko kroki wprzód!

 Byłam normalna. Poukładana, zawsze miałam jakiś cel i marzenie. Wiedziałam czego chciałam, wiedziałam jaką droga iść albo osiągnąć sukces. Na każdych skrzyżowaniach wiedziałam gdzie iść. Nie było opcji abym się zgubiła. Przecież byłam taka porządna i poukładana.